Na szczescie swieta minely szybko, szkoda tylko ze nie obylo sie bez objedzenia.. Obiecuje sobie co rok, wlasciwie w kazej porze roku ze bede sie odchudzac, szkoda ze jeszcze chyba nigdy mi sie nie udalo.
Przetrwalam swieta, przetrwalam objedzenie, przerwalam tez kilka godzin w pociagach i autobusach z ciezka (naprawde ciezka!!) torba, i w efekcie moge wlasnie teraz spedzac bardzo milo czas z mym Najdroższym.
Takie było również dzisiejsze popołudnie. Wybraliśmy się na spacer. Bartek zabral ze soba Rexa, a ja Nikona. Pogoda zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Pomimo że zmarzły mi rece i nogi, było warto iść na tak długi spacer. Rex sie wybiegał, a ja sie wyfociłam.
Kilka zdjęć "do wglądu":






Nienawidze zimy, ale takie widoki to miód dla oka.. Prawda?
A tu Dyziek, który chyba nie lubi pozować do zdjęć, bo wciaz uciekal.. ale w koncu udalo mi sie go zlapac!

A w chwilach desperacji z checia zaczytuję się w kaczce, w ktorej zakochalam sie od pierwszego wejrzenia.. Mi potrafi poprawic humor, moze i Tobie poprawi?
Przedstawiam najzabawniejszy (wg.mnie) komiks pod tytulem "what the duck".

Szczesliwego Nowego Roku - niech wam bedzie!
Edit: Post został edytowany ponieważ aktualizowałam zdjęcia. A przy okazji dodalam jedno, o którym wczesniej zapomniałam.


